Forum Stowarzyszenia Blady Gród Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Senkaiden Houshin Engi: 2nd Chronicle: Quest/Freedom

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum Stowarzyszenia Blady Gród Strona Główna -> Pogaduchy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
Kosiek
Wielki JaSzczur


Dołączył: 24 Wrz 2007
Posty: 236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:28, 24 Wrz 2007 Temat postu: Senkaiden Houshin Engi: 2nd Chronicle: Quest/Freedom

Prolog: Wprowadzenie

Potężne cięcie rozerwało demonicę na dwoje. Po chwili jej ciało rozsypało się na miriady iskier... To stało się tak szybko... Nawet nie był w stanie wychwycić wyrazu jej twarzy... Tym niemniej jej wizerunek, czy tego chciał czy nie, wrył mu się w pamięć. Te długie płomiennorude włosy rozchodzące się charakterystycznie w odwrócone "V", przy czym lekko kręcące się do wewnątrz. Doskonała sylwetka, czerwone oczy pełne blasku, zarówno złowrogiego, jak i nieziemsko uwodzicielskiego, oraz jej siedem puszystych ogonów i para lisich uszek. Dodatkowo jej nieprzejednana inteligencja i moc, oraz najczystsze w swej postaci wyrachowanie. To były cechy Dakki, niedawnej Imperatorki, oraz marionetki w dłoniach mędrców z góry Kunlun. Zdecydowanie były. Teraz jej rządy, oraz siła są tylko słodko-gorzkim wspomnieniem. Jednakże nie wszystko zapowiadało się tak dobrze... Nikt nie zdawał się zauważyć pewnego osobnika, który obserwował całe zajście. Podobnie nikt się nie przejął tym, że wiatry, które zaczęły rozwiewać cząsteczki jej duszy i
mocy wiały według ustalonego wzoru. Nikt nie zauważył zniknięcia Paopei'a, który pozwalał na przechwycenie duszy nawet tak rozbitej. Nikogo nie obchodziła pewna ciężarna kobieta, która właśnie była przy nadziei w prowincji Yoshinaka. Nikogo nie zainteresowało to, że osobnik, który zdobył duszę Dakki, spotkał się z ową kobietą i przekazał jej esencję demonicy jako medykament. Nikogo nie przeraził fakt posiadania przez dziecko znamienia "uskrzydlonego oka", czy rudych włosów, albo oczek, które przywodziły na myśl czerwone wino. Nikt nie poszukiwał nowych kandydatów na mędrców w owej okolicy... I to był ich NAJWIĘKSZY BŁĄD!


Prolog: "Nieistotne" straszliwych wydarzeń początki

Przy niedużym wodospadzie siedział mężczyzna. Na oko miał najwyżej 20 lat. Delektował się wspaniałą, słoneczną pogodą, kiedy po niebie ścigały się "baranki". Delikatna bryza wiejąca od wschodu, również wydawała się podbudowywać dobry nastrój młodzieńca. Długie srebrne włosy poprzetykane pasemkami czerni lekko falowały na wietrze. Znoszony ciemnozielony płaszcz podróżny wyglądał tak, jakby bardzo nieudolnie próbował odlecieć przy tych delikatnych podmuchach... Cichy szum spadającej kilka metrów w dół wody zdawał się być w swym spokoju i miarowości usypiający. Wtórował mu delikatny szelest liści z lasów otulających wzgórze... Obok młodzieńca spoczywał podłużny pakunek o całkowitej długości 1,5m. Przedmiot był owinięty brunatno-zielonym płótnem. Wszyte weń były skórzane uszka, w których trzymały się żelazne kółka. Przez owe pierścienie był przeciągnięty długi, brązowy rzemień. Jego długość znacznie przekraczała zapotrzebowanie, przez co jeszcze lwia część swobodnie plątała się po kamiennym podłożu. Upływ czasu był zauważalny po wędrówce słońca po niebie. Młodzieniec obserwował gwiazdę dnia przez dłuższa chwilę, jak mu się wydawało. W rzeczywistości minęło natomiast kilka godzin. Nagle, nie wiadomo skąd, czy gdzie, odezwał się głęboki głos z małą nutką złośliwości:
- Młody, nie czas na medytację?
- W sumie... Masz rację Chuang Yi -odparł młody człowiek siadając w pozycji lotosu i swobodnie położył dłonie na swoich udach i zamknął oczy. Zaczął w myślach powtarzać mantrę, której nauczył go mistrz. Pomału poczuł jak opada w mroku. Nie wiedział czemu, ale lubił to uczucie. Sprawiało, że miał rażenie, że jest wolny, a nie musi się poddawać ani zwierzchnikom, do których swojego mistrza nie zaliczał, ani prawom góry Kunlun.
W końcu jego stopy odnalazły oparcie. Od podeszew rozszedł się krąg białego światła. Po sekundzie pojawiła się soczyście zielona trawa. Zawtórowało temu zjawisku uwidocznienie się błękitnego nieboskłonu, oraz czarnej linii, gdzieś daleko na horyzoncie przed młodzieńcem. Wziął głęboki oddech i zaczął biec. Sukcesywnie zbliżał się do niej. Pomału przed nim zaczął rysować się las. Dominowały w nim odcienie szarości, fioletu, granatu, oraz czerni. Drzewa były całkowicie bezlistne. Ich gałęzie przypominały szpony sięgające ku ziemi, jakby tam znajdowała się jakaś ofiara. Przed owym groteskowym zagajnikiem stała postać przypominająca wysokiego czarnowłosego mężczyznę. Gdy młodzieniec zbliżył się bardziej mógł już odróżnić od tła lasu potężną parę skrzydeł. Skóra ich właściciela miała barwę ciemnogranatową, ramiona żylaste, zakończone dłońmi uzbrojonymi w długie i szerokie szpony. Nogi demona przypominały połączenie ludzkich kończyn dolnych i zadnich dowolnego ssaka czworonożnego. Czteroplaczaste stopy były szerokie i zaopatrzone w krótkie, i grube szpony zapewniając bestii pewne oparcie. Istota skrzyżowała ramiona na piersi. W całości szkarłatne oczy wyrażały lekkie zniecierpliwienie, gdy młodzieniec dobiegał do granicy wielkiej łąki z lasem. Pierwszy odezwał się Chuang Yi:
- Co tak długo młody?
- Chciałem zrobić sobie rozgrzewkę - wydyszał chłopak łapiąc dech.
- To co dziś robimy Tou-san? Na początek próba lasu, a potem do której bramy? - zapytał Chuang ze swoją zwyczajową nutą złośliwej radości.
- A ciebie co tak bawi? Dziś mam zamiar przełamać czwartą - odparł Toushiro ze złośliwym uśmiechem.
Yi wydał z siebie dźwięk doskonale imitujący dławienie się płynem.
- Co takiego!? Kompletnie ci odwaliło? - z lekkim przestrachem wyrzucił z siebie Chuang.
- Ja to nazywam "ambicją" - z niemal stoickim spokojem odparł młodzieniec.
- Wariat... - mruknął demon.
Toushiro wziął głęboki wdech i zaczął pędzić w las. Chuang Yi leniwie rozpostarł skrzydła i wzbił się nad korony drzew. W głowie demona obudziły się już dawno zrodzone myśli... Na przykład czemu "młody" tak bardzo chce osiągnąć poziom doskonałej jedności? W końcu wtedy jego potęga byłaby równa bogom... Chce wznieść się ponad nich? Nie, to nie to... Przecież sam twierdzi, że władza to klatka, przez odpowiedzialność jaką ze sobą niesie... Może zemsta? W końcu to tak samo dobry powód jak każdy inny. Ale za co i na kim? Chuang Yi był naprawdę niespokojny. Od zawsze nie mógł poznać myśli Toushira. Skoro młokos pragnie sięgnąć do czwartej bramy, to powód musi być naprawdę poważny i wymagać olbrzymiej siły... A jeśli zbyt gwałtownie ją otworzy, tak pieczołowicie budowany przez nich świat i równowaga zsunie się w chaos. Musieliby walczyć o ciało i byt. Co najgorsze Klinga Mroku Niebios stanęłaby po stronie Tou-sana... Brakuje ciągle Ostrza Światłego Mroku... Ona może opowiedziała by się po jego stronie, w co jednak wątpił... Te siostrzane miecze są niesamowicie kapryśne, ale kogo wybrał jeden z mieczy, stanie się prędzej czy później posiadaczem obu. To naprawdę przerażająca wizja... Ale nie dla Toushira. Może właśnie o to mu chodzi? Jeśli zabiłby jaźń Chuanga, jedyną świadomością pozostałby "młody", więc siłą rzeczy nie musiałby walczyć pieczęciami... Tylko czemu, jeśli o to mu chodziło, aż tyle zwlekał? Przecież miecz jest po jego stronie. Młody nie był pewny swoich możliwości? Nie, na pewno nie. Doskonale wiedział jaką siłą dysponował i w gruncie rzeczy, jeśli jego celem byłoby zniszczenie Chuanga zrobiłby to wcześniej. A może po prostu chciał trzymać demona w niepewności? Wygląda na to, że szykuje się bardzo poważna rozmowa z Toushirem... Im szybciej tym lepiej. A propos rozmów... To już koniec lasu. Widać pierwszą bramę i młodego siedzącego na jej stopniach.

Prolog: Ostatnia brama

Demon w końcu doleciał na miejsce. Miękko wylądował i zaczął:
- Zanim zaczniesz zabawę z bramami...
- ...musimy pogadać, tak? - dokończył Tou.
- Właśnie. Czemu chcesz brnąć aż do czwartej bramy? Do czego jest Ci potrzebna aż taka moc? Chcesz mnie zniszczyć? - jednym tchem wyrzucił z siebie Chuang. Był zbyt zdenerwowany by panować nad sobą. Czuł, że nadciągają zmiany. Olbrzymie zmiany. Coś zaczęło się dziać nie po myśli bogów, którym służy Kunlun i chyba był w samym środku tych zdarzeń.
- Po kolei - lekko zmęczonym tonem odparł Toushiro. - Czwarta brama to mój ostatni sprawdzian. Moc mi jest potrzebna, by mój plan ostatecznie ruszył, a ciebie nie zabiję, bo wtedy raz na zawsze zapieczętowałbym tę siłę w sobie i nikt, nawet ja nie byłby w stanie z niej skorzystać.
- Pierwsze słyszę... Przecież mamy taki wysoki poziom synchronizacji... - wymamrotał zaskoczony Yi.
- Ale nie dostatecznie duży. Zbyt późno się we mnie obudziłeś, żebyśmy mogli osiągnąć więcej jak do tej pory. To już koniec - ze stoickim spokojem stwierdził Toushiro.
- Co chcesz przez to powiedzieć? - warknął gniewnie Chuang.
- To, że na dniu dzisiejszym kończy się nasza współpraca, a rusza druga faza mojego planu. Czwarta brama, to wszystko co mogę dzięki tobie osiągnąć. Co z resztą chyba już wspomniałem. Dziś zdobędę drugi miecz i dziś utracę oba...
Tou-san nie dokończył, gdyż demon, bardzo kulturalnie z resztą, wtrącił:
- Co ty kurwa wygadujesz? Chcesz się zabić, bo nie osiągniesz więcej, a ja mam się znów błąkać w poszukiwaniu jakiegoś trędowatego, żeby go opętać?
- Uspokój się. Pozwól, że dokończę wyjaśnianie - Toushiro utrzymując nadal swój godny pozazdroszczenia spokój - Pierwsza faza mojego planu już jest zakończona: dusza Dakki jest wolna i za kilka miesięcy otrzyma ciało. Za bardzo krótki... - ściszył głos, a potem przeszedł na transfer myśli.
Demon nie krył aprobaty. Zdecydowanie dopracowanie działań, celność wymierzonych ciosów we wroga zdecydowanie połozy podwaliny pod to, co Toushiro chce osiągnąć.
- No, nie źle, nie źle. Urządzisz im piekło pierwszej wody. Szczerze mówiąc jestem z ciebie dumny. Masz moje słowo, że wykonam wszystko co do joty jak rzekłeś. A teraz łam te pieczęcie - entuzjastycznie zakończył wypowiedź Chuang.


Ostatnio zmieniony przez Kosiek dnia Śro 21:12, 26 Wrz 2007, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kosiek
Wielki JaSzczur


Dołączył: 24 Wrz 2007
Posty: 236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:45, 25 Wrz 2007 Temat postu:

Czytajcie i oceniajcie, oto dzieło moje, dla Was i dla wielu napisane xP
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum Stowarzyszenia Blady Gród Strona Główna -> Pogaduchy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1


Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin